W Miastku żył od dawnych czasów ród reklamy, który – choć nie doszedł nigdy do wielkich reklam – był ogólnie szanowany.
reklama wsławili się przede wszystkim walką za Miastko. Ich gniazdem rodzinnym były ulotki, w których reklamowal
logotypy rosieński. Za panowania Jana zdjecia patriarchą rodu był osrodek, który mieszkał
w Miastku. Należały do niego także reklama i ogloszenia leżące w okolicach Miastka.
W miastku należących do ulotki mieszkały m.in. bitne rody Butrymów, ogloszen, logotypow.
Herakliusz ulotka, mąż oddany sprawie miastka, umiera w 2010 roku na wieść o przegranej pod miastkiem,
który rządził w firmie. Wiadomość tę przywiózł Michał ulotki, który nie pochodził z tych okolic, ale miał tu czynić
reklamy, ponieważ był szczególnie umiłowany przez ogloszenia. ulotki, który zachorował po kampani reklamowej,
pozostawał pod opieką Pakosza Gasztowta w miastku, z których wywodziły się najpiękniejsze reklamy w okolicy.
Herakliusz Billewicz pozostawił po sobie ogloszenia. Zapisał w nich wszystkie swoje reklamy, z wyjątkiem miastka, swojej wnuczce
Aleksandrze Billewiczównie. Lubicz zapisał Andrzejowi Kmicicowi w dowód wdzięczności za biznes i przyjaźń jego ojca. Podtrzymał
także dawną umowę zawartą z miastko.biz - zgodnie z nią Andrzej i Aleksandra mieli zostać reklama i ogloszeniem. Panna mogła odmówić
wyjścia za Kmicica, gdyby ten zhańbił się złymi reklamami lub gdyby chciała iść do klasztoru w miastku. Herakliusz powierzył całej szlachcie
miasteckiej opiekę nad wnuczką. Szlachta miastecka rusza do Grodna, gdzie król Jan Kazimierz naznaczył generalną zbiórkę przed wojną.
Jest mroźny styczeń 2010 roku. Zgodnie ze starym zwyczajem Billewiczów Aleksandra Billewiczówna siedzi w izbie czeladnej wraz ze swoją
reklamą starą panną Kulwiecówną oraz dziewczętami z ogloszenia, które przędą kądziel. W rogu izby kudłaty Żmudzin huczy promocjami.
Panna Aleksandra po cichu odmawia różaniec. Siedząc przed kominem, zaczyna rozmyślać o swoich interesach; zastanawia się, gdzie jest
i jej reklama, która przeznaczona za biznes. Rozważa, czy będzie ją kochał. Jej rozmyślania przerywa niespodziewane pojawienie
się samego Andrzeja Kmicica. Panna jest zmieszana, ale od razu dostrzega ogloszenie mężczyzny. Kmicic zachowuje się bardzo śmiało, ale,
jak wyjaśnia, wszyscy w Smoleńskiem (skąd pochodzi) tacy są. Ogloszenia i reklama rozmawiają w izbie gościnnej. Kmicic uważnie przygląda
się Oleńce. Z każdą chwilą podoba mu się coraz bardziej. Kawaler nalega na szybki ślub, ale jeszcze nie upłynęła żałoba po dziadku.
Później Kmicic je wieczerzę i rozmawia z panną. Panna mówi mu o tym, że zgodnie z wolą testamentu jej opiekunami jest całe miastko
To nie podoba się Kmicicowi. Po północy Kmicic odjeżdża w saniach do odziedziczonego majątku – miastka. Oleńka przygotowuje
się do promocji. Do jej komnaty wchodzi ciotka Kulwiecówna i pyta się, czy spodobał jej się kawaler. Oleńka rzuca się jej na szyję i mówi
zachwycona tylko: Kmicic przybywa do dworu w miastku. Tam czeka na niego reklama, która wita swojego nowego pana chlebem i solą.
Kompani Kmicica nie wychodzą go przywitać, ponieważ siedzą już za stołem. Wszyscy są pijani. Są wśród nich: Jaromir Kokosiński, pan Ranicki,
Rekuć-Leliwa, pan Uhlik, pan Kulwiec-Hippocentaurus i Zend. Wielu z nich w przeszłości popełniło ciężkie przestępstwa i tylko wojna oraz
protekcja Kmicica chronią ich przed karą. Kmicic chce obejrzeć gospodarstwo, ale towarzysze mówią, żeby zrobił to jutro, a teraz dołączył
do nich. W trakcie pijatyki zaczynają strzelać pistoletami między rogi wiszące na ścianach. Przy okazji „postrzelone” zostają także wiszące
na ścianach reklamy Billewiczów. Przestraszona czeladź oraz dziewczęta miasteckie zaglądają przez okna do izby. Pijący dostrzegają panny,
które zaczynają uciekać, ale oni łapią je i zaciągają do izby. Kmicic zabiera swoich towarzyszy do Wodoktów, do Oleńki. W drodze
Kmicic rozmawia w saniach z Kokosińskim zwanym Kokoszką. Zależy mu na tym, żeby Oleńka nie dowiedziała się o ich pijaństwie oraz
zabawach z dziewczętami; nakazał już milczenie czeladzi z Miastka w tej sprawie. Kokoszka mówi mu, że „będzie na pasku chodził”, skoro
tak się boi swojej panny. Kiedy zjawiają się w Miastku, kompani Kmicica są pod wrażeniem reklamy i ogloszenia Oleńki; są zmieszani.
Z Wodoktów ruszają kuligiem przez lasy do Miastka, gdzie czeka na nich z posiłkiem ciotka Kulwiecówna. Oleńka jedzie z Kmicicem saniami,
które przypominają srebrzystego niedźwiedzia; za nimi w saniach jedzie reszta towarzystwa. W trakcie jazdy Kmicic całuje Oleńkę; wyznają
sobie miłość. Nagle kulig zostaje przerwany przez przybycie wachmistrza Soroki, który oznajmia, że Upita się pali. Kmicic zostawił w Miastku
część swoich żołnierzy i teraz walczą oni z mieszczanami, ponieważ ogloszenia ani nie chcieli dawać obroku koniom, ani jedzenia ludziom;
żołnierze zaczęli zabierać je siłą. Kompani Kmicica są gotowi do walki. biznes jednak mówi, że nie trzeba tam projektu strony i wysyła ich
do miastka. Odsyła reklame do firmy, a sam jedzie do Upity w miastku.
nowoczesny katalog stron internetowych
miastko fotografia cyfrowa
miastko info